Blog BORUCH IMMO · Statystyki i analizy
Kradzieże aut w Polsce 2020-2025 — trend spadkowy potwierdzony danymi SAMAR
Opublikowano: 4 grudnia 2026 · Autor: BORUCH IMMO · Aktualizacja: grudzień 2026
Wg danych SAMAR w 2024 roku w Polsce skradziono 5 327 pojazdów — to spadek o 5.7% względem 2023 roku (5 646 szt.) i najniższy wynik od 2018 roku, gdy SAMAR rozpoczął pełne śledzenie kradzieży. W pierwszej połowie 2025 roku odnotowano 2 642 kradzieże — kolejny spadek, o 10.8% rok do roku, co potwierdza utrzymanie trendu zniżkowego trzeci rok z rzędu. To dobra wiadomość dla polskich kierowców, ale nie dla wszystkich w równym stopniu. Mazowsze wciąż generuje ok. 40% wszystkich kradzieży w kraju, Warszawa prawie 25%, a konkretne marki — takie jak Toyota i Audi — notują wzrosty w statystykach nawet przy ogólnym spadku. Dla właścicieli popularnych modeli, firm z busami dostawczymi i użytkowników z regionu Radomia ryzyko kradzieży pozostaje realne. W tym artykule analizujemy pełne dane SAMAR 2024-2025, pokazujemy kto rośnie, kto spada, które regiony są najbardziej zagrożone, i wyjaśniamy, dlaczego mimo trendu spadkowego warto rozważyć dodatkowe zabezpieczenie — takie jak immobilizer CAN od BORUCH IMMO w Radomiu.
Czy kradzieże samochodów w Polsce rzeczywiście maleją?
Tak — kradzieże samochodów w Polsce maleją trzeci rok z rzędu, a dane SAMAR za 2024 rok to najniższy wynik od 2018, gdy firma zaczęła prowadzić spójne statystyki. W 2024 roku skradziono 5 327 pojazdów, co daje średnią 14.6 kradzieży dziennie — wciąż dużo, ale znacznie mniej niż jeszcze kilka lat temu.
Trend spadkowy rozpoczął się po 2022 roku i utrzymuje się konsekwentnie. Dane SAMAR za pierwszą połowę 2025 (2 642 pojazdy) sugerują, że cały 2025 rok zamknie się poniżej 2024. Jeśli tak się stanie, będzie to czwarty rok spadku z rzędu — zjawisko, którego Polska nie obserwowała w historii nowoczesnych statystyk kradzieży samochodów. To bardzo pozytywna zmiana, która wynika z kilku równoległych czynników: fabryczne zabezpieczenia w nowych autach są coraz lepsze (choć wciąż przełamywalne), popularność GPS trackerów w autach flotowych rośnie, policja skuteczniej rozbija zorganizowane grupy, a świadomość kierowców w zakresie dodatkowych zabezpieczeń — w tym immobilizerów CAN — systematycznie wzrasta. Sama Polska przestała być „rajem złodziei" z lat 90. i wczesnych 2000, kiedy rocznie ginęło kilkadziesiąt tysięcy aut.
| Rok | Liczba skradzionych pojazdów | Zmiana r/r | Uwagi |
|---|---|---|---|
| 2023 | 5 646 | — | punkt odniesienia |
| 2024 | 5 327 | −5.7% | najniższy od 2018, 3. rok spadku |
| H1 2025 | 2 642 | −10.8% | trend spadkowy się utrzymuje |
Źródło: SAMAR, „Kradzieże aut w Polsce — podsumowanie 2024 r." oraz dane za H1 2025 (samar.pl, pobrane 2026-04-11)
Warto jednak spojrzeć na trend z dwóch stron. Z jednej: średnio „tylko" 14.6 kradzieży dziennie to wynik, który ciężko porównać z latami 90. i 2000 (wtedy Polska notowała kilkadziesiąt tysięcy kradzieży rocznie). Z drugiej: to wciąż 5 327 rodzin i firm, które w jeden dzień obudziły się bez auta, zmagały się z policją, ubezpieczycielem, szukały zastępczego pojazdu, traciły czas i pieniądze. Dla tych 5 327 osób „trend spadkowy" nie pomaga. Dlatego prewencja — w postaci immobilizera CAN, który blokuje rozruch na poziomie magistrali CAN pojazdu — pozostaje najskuteczniejszą formą ochrony.
Ile samochodów skradziono w Polsce w 2024 i 2025 roku?
W 2024 roku wg SAMAR w Polsce skradziono 5 327 pojazdów, co daje średnio 14.6 kradzieży dziennie. W pierwszej połowie 2025 roku było to 2 642 pojazdy — tempo kradzieży utrzymuje się na niższym poziomie niż rok wcześniej, co sugeruje, że cały 2025 zamknie się wynikiem poniżej 5 000 pojazdów.
Warto te liczby przełożyć na codzienność. 14.6 kradzieży dziennie oznacza, że średnio co 1 godzinę i 40 minut gdzieś w Polsce ktoś traci swój samochód. Jeśli uwzględnić fakt, że ok. 40% kradzieży dzieje się na Mazowszu, to dla osób mieszkających w województwie mazowieckim — w tym w Radomiu, Szydłowcu, Orońsku, Puławach, Grójcu, Przysusze, Kozienicach, Białobrzegach, Pionkach i okolicach — statystyka wygląda inaczej niż dla mieszkańców regionów o niskiej przestępczości. Na Mazowszu średnio co 4 godziny ktoś traci samochód. W Warszawie i jej aglomeracji to ok. 1 335 pojazdów rocznie — czyli średnio co 6-7 godzin dziennie.
Dla porównania, H1 2025 (2 642 pojazdy) przelicza się na ok. 14.5 kradzieży dziennie. To tyle samo co 2024 — ale dla klientów BORUCH IMMO, którzy parkują samochody na osiedlach, pod blokami, na podwórzach firm w regionie Radomia, sama liczba dzienna nie jest ważna. Ważne jest, czy dany model jest atrakcyjny dla złodziei i czy region jest w TOP zagrożenia. Dla większości klientów z Radomia i okolic odpowiedź jest twierdząca w obu wymiarach.
TOP marek kradzionych w Polsce 2024 — kto rośnie, kto spada
Liderem rankingu SAMAR za 2024 rok pozostaje Toyota z 917 skradzionymi pojazdami — co paradoksalne, to wzrost o 5.5% r/r przy ogólnym spadku kradzieży w Polsce. Drugie miejsce zajmuje Audi z 464 szt., z największym wzrostem w TOP 10 — aż o 8.7% r/r. Oznacza to, że właściciele Toyot i Audi w Polsce są dziś bardziej zagrożeni niż rok wcześniej, mimo pozytywnego ogólnego trendu.
Ten paradoks — Polska jako całość notuje mniej kradzieży, ale konkretne marki więcej — ma kilka wyjaśnień. Po pierwsze, popularność. Toyota dominuje polski rynek: Corolla jest najlepiej sprzedającym się modelem, RAV4 lideruje segmentowi SUV, hybrydy Toyoty są masowo kupowane przez flotowych klientów. Im więcej aut danej marki na drogach, tym więcej celów dla złodziei. Po drugie, wartość rezydualna. Toyota trzyma cenę znacznie lepiej niż większość marek — 3-letni RAV4 kosztuje często 85-90% ceny nowego, co czyni go łakomym celem. Po trzecie, dostępność części. Wspólne platformy, ogromny rynek wtórny, łatwy zbyt komponentów — to wszystko razem podnosi atrakcyjność marki dla zorganizowanych grup.
Audi to z kolei odrębna historia. Marka premium z dużymi, atrakcyjnymi SUV-ami (Q5, Q7, Q8), drogimi limuzynami (A6, A8) i wysoką rozpoznawalnością na rynku wschodnim. Audi rośnie w statystykach kradzieży właśnie dlatego, że pomimo lepszych fabrycznych zabezpieczeń (Matrix LED, MMI, keyless z dodatkowymi protokołami), dla zorganizowanych grup wartość pojedynczego skradzionego Audi wynosi często 100-300 tys. zł — co uzasadnia inwestycję w wyspecjalizowany sprzęt. Pełny ranking kradzionych aut opisujemy szerzej w osobnym artykule. Jeśli masz Toyotę lub Audi i mieszkasz w Radomiu lub na Mazowszu, to właśnie Twoje auto statystycznie najbardziej potrzebuje dodatkowego zabezpieczenia.
| # | Marka | Kradzieże 2024 | Zmiana r/r |
|---|---|---|---|
| 1 | Toyota | 917 | +5.5% |
| 2 | Audi | 464 | +8.7% |
Źródło: SAMAR 2024 (samar.pl, pobrane 2026-04-11). Tabela pokazuje 2 czołowe marki z największymi wzrostami w TOP 10.
Wniosek dla właścicieli tych marek jest jasny: nawet w trendzie spadkowym Twoje auto jest bardziej zagrożone niż rok temu. Dla Toyoty Corolla, RAV4, Hiluxa, Camry, Yarisa Cross i hybrydy C-HR oraz dla Audi A4, A6, Q3, Q5 i Q7 immobilizer CAN BORUCH IMMO to realna dodatkowa warstwa ochrony. Szczegóły dotyczące zabezpieczenia Toyoty i Audi opisujemy na dedykowanych podstronach.
Najczęściej kradzione modele 2024 — pełny ranking
W 2024 roku najczęściej kradzionym modelem w Polsce była Toyota Corolla z 270 skradzionymi egzemplarzami (SAMAR). Na drugim miejscu znalazła się Toyota RAV4 (200 szt.), a trzecie zajął Hyundai Tucson (151 szt.). Wszystkie te modele łączy jedno: są masowo sprzedawane w Polsce, mają wysoką wartość rezydualną i dobrze znoszą się na rynku wtórnym.
Toyota Corolla od lat jest najlepiej sprzedającym się modelem w Polsce — zarówno wśród klientów prywatnych, jak i flotowych. Jej popularność powoduje, że jest statystycznie „najczęściej spotykanym" celem. Dla złodzieja Corolla to ciche, neutralne auto, które nie wyróżnia się w ruchu, ma dobrą wartość (używana 2-3 letnia kosztuje 80-110 tys. zł) i dzieli wiele komponentów z innymi Toyotami. RAV4 to z kolei lider segmentu SUV — atrakcyjny dla grup organizowanych wywozem na wschód. Hyundai Tucson zamyka pierwszą trójkę — rosnąca popularność Hyundai na polskim rynku i atrakcyjna cena używanych Tucsonów (70-100 tys. zł) czyni je celem warte czasu złodzieja.
| # | Model | Kradzieże 2024 |
|---|---|---|
| 1 | Toyota Corolla | 270 |
| 2 | Toyota RAV4 | 200 |
| 3 | Hyundai Tucson | 151 |
Źródło: SAMAR, „Kradzieże aut w Polsce — podsumowanie 2024 r." (samar.pl, pobrane 2026-04-11)
Wszystkie trzy TOP modele łączy jeszcze jedno: są podatne na nowoczesne metody kradzieży, szczególnie emulację kluczyka przez złącze OBD (tzw. kradzież „na gameboya") oraz relay attack (kradzież „na walizkę") w wersjach z systemem keyless go. Obie metody pokonują fabryczny immobilizer i pozwalają odjechać pojazdem w 1-3 minuty. Immobilizer CAN wpięty w magistralę pojazdu blokuje ten proces — bez autoryzacji pilotem Bluetooth lub kodem PIN silnik nie zapala niezależnie od metody włamania.
Które regiony Polski są najbardziej zagrożone?
Zdecydowanym liderem kradzieży pojazdów w Polsce jest województwo mazowieckie, które w 2024 roku odpowiadało za 2 103 kradzieże (SAMAR) — ok. 40% wszystkich krajowych wyrejestrowań. Samo miasto stołeczne Warszawa wygenerowało 1 337 kradzieży, czyli ok. 25% krajowej sumy. Dla mieszkańców Radomia, całego regionu i Mazowsza oznacza to, że mieszkamy w centrum kradzieży samochodów w Polsce.
Dominacja Mazowsza wynika z kilku czynników. Po pierwsze, Warszawa to największy polski rynek aut premium — to tutaj jest najwięcej Audi, BMW, Mercedesów, Toyot RAV4 i nowoczesnych SUV-ów, które są głównymi celami. Po drugie, Mazowsze jest bramą wschodnią Polski — infrastruktura drogowa, bliskość granicy z Białorusią i Ukrainą (historycznie główne kierunki zbytu skradzionych aut) sprzyjają wywozowi pojazdów. Po trzecie, aglomeracja warszawska generuje ogromny ruch, co ułatwia zorganizowanym grupom pracę w tłumie i anonimowość. Radom, będący drugim co do wielkości miastem w województwie, jest w strefie wpływów tego samego zjawiska — choć skala kradzieży jest proporcjonalnie mniejsza niż w Warszawie, ryzyko dla pojedynczego kierowcy pozostaje wyższe niż np. na Podkarpaciu czy Warmii.
W regionie Radomia — obejmującym także Szydłowiec, Orońsko, Puławy, Grójec, Przysuchę, Kozienice, Białobrzegi, Kielce i Pionki — obserwujemy dokładnie to, co pokazują statystyki: ataki na konkretne modele (Corolla, RAV4, Tucson, BMW X-ki, Audi Q-ki), kradzieże busów dostawczych z firm (Ducato, Master, Daily) i rosnącą liczbę prób na Audi i Toyoty. Szczegółową mapę kradzieży w Polsce przygotowaliśmy w osobnym artykule, gdzie pokazujemy dane per województwo i największe miasta.
Busy dostawcze 2024 — osobny ranking kradzieży
Wśród busów dostawczych liderem rankingu SAMAR 2024 jest Fiat Ducato z 109 skradzionymi sztukami. Drugie miejsce zajmuje Renault Master (88 szt.), trzecie Iveco Daily (86 szt.), czwarte Mercedes Sprinter (46 szt.), a piąte Peugeot Boxer (44 szt.). Dla firm kurierskich, budowlanych, rolnych i usługowych z regionu Radomia to szczególnie ważna statystyka — busy dostawcze to nie tylko wartość pojazdu, ale ciągłość operacyjna firmy.
| # | Bus dostawczy | Kradzieże 2024 |
|---|---|---|
| 1 | Fiat Ducato | 109 |
| 2 | Renault Master | 88 |
| 3 | Iveco Daily | 86 |
| 4 | Mercedes Sprinter | 46 |
| 5 | Peugeot Boxer | 44 |
Źródło: SAMAR, „Kradzieże aut w Polsce — podsumowanie 2024 r." (samar.pl, pobrane 2026-04-11)
Warto zauważyć, że TOP 3 busów dostawczych dzieli razem 283 kradzieże rocznie — a wszystkie trzy (Ducato, Master, Daily) są pojazdami kupowanymi głównie przez małe i średnie firmy, często na granicy budżetu, bez dodatkowych zabezpieczeń. Mercedes Sprinter, który jest droższy i częściej kupowany przez większe firmy z rozwiniętym zapleczem flotowym, plasuje się dopiero na 4. miejscu (46 szt.) — co sugeruje, że sama obecność dodatkowych systemów zabezpieczeń (często montowanych już z fabryki w pakietach flotowych Mercedesa) wpływa na niższą skalę kradzieży. Dla firm z regionu Radomia, które korzystają z Ducato, Mastera, Daily, Boxera czy Sprintera, zabezpieczenie floty firmowej to inwestycja w ciągłość biznesu.
Dlaczego kradzieże spadają i kiedy warto to firmować zabezpieczeniem?
Spadek kradzieży samochodów w Polsce wynika z kilku równoległych czynników: lepsza fabryczna elektronika zabezpieczeń w nowych autach, powszechna obecność GPS trackerów w autach flotowych, skuteczniejsze rozbijanie zorganizowanych grup przez policję oraz rosnąca popularność dodatkowych zabezpieczeń — w tym immobilizerów CAN — wśród świadomych kierowców. To dobra wiadomość w skali kraju, ale nie zwalnia z myślenia o prewencji na poziomie indywidualnym.
Pierwszy czynnik to postęp fabryczny. Współczesne auta mają znacznie bardziej zaawansowane immobilizery fabryczne niż te z 2010-2015 — silniejsze algorytmy kodowania, kilka warstw autoryzacji, szyfrowane komunikaty między modułami, integracja z systemami car2car. To wszystko utrudnia kradzież, ale jej nie eliminuje — złodzieje po prostu używają droższego i lepszego sprzętu. Drugi czynnik: GPS trackery. Samochody flotowe masowo mają lokalizatory, co sprawia, że nawet jeśli auto zostanie skradzione, jego odzyskanie w ciągu kilku godzin jest często możliwe — a to zniechęca złodziei. Trzeci czynnik: działania policji. Rozbijanie siatek złodziei samochodów i ich logistyki wywozu (ciężarówki, porty, składy części) miało realny efekt statystyczny.
Czwarty, ale równie ważny czynnik to prewencja na poziomie kierowców. Immobilizery CAN, które jeszcze 5-7 lat temu były produktem niszowym, dziś upowszechniają się wśród właścicieli aut premium, aut popularnych wysoko rotujących (Corolla, Tucson) i flot firmowych. Sam fakt, że coraz więcej aut ma dodatkową warstwę ochrony, wpływa statystycznie na spadek kradzieży — złodzieje nie chcą marnować czasu na pojazd, który po 2 minutach prób nie odpali. Jeśli więc zastanawiasz się „czy w obliczu spadku kradzieży warto w ogóle inwestować w immobilizer CAN", odpowiedź brzmi: tak, właśnie dlatego, że to właśnie takie inwestycje napędzają dalszy spadek. Porównanie immobilizera CAN z GPS trackerem i immobilizera CAN z klasycznym alarmem opisujemy w osobnych artykułach.
Dla firm z busami dostawczymi wniosek jest jeszcze jaśniejszy. Spadek ogólnokrajowy niewiele mówi o ryzyku dla konkretnego Ducato czy Mastera stojącego nocą przed warsztatem w Radomiu. Ryzyko jest funkcją marki, regionu, metody parkowania i typu użytkowania — nie funkcją średniej krajowej. Dlatego dla świadomych właścicieli busów immobilizer CAN pozostaje najskuteczniejszą metodą ochrony, niezależnie od tego, co pokazuje ogólny trend SAMAR.
Co dalej — prognoza na 2025-2026?
Dane z H1 2025 (2 642 pojazdy, spadek 10.8% r/r) sugerują, że cały 2025 rok zamknie się wynikiem poniżej 5 000 skradzionych pojazdów — co byłoby czwartym rokiem z rzędu spadku i kolejnym historycznym minimum od 2018. Jednocześnie konkretne marki (Toyota, Audi) i konkretne regiony (Mazowsze) nadal będą generowały ponadprzeciętne ryzyko dla swoich użytkowników.
Prognoza zakłada utrzymanie tempa spadku o ok. 5-10% rocznie w ciągu najbliższych lat, pod warunkiem że nie pojawi się nowa technologia ułatwiająca kradzieże (podobnie jak emulacja OBD pojawiła się ok. 2015 i zmieniła rynek) i że polityka ścigania zorganizowanej przestępczości samochodowej będzie kontynuowana. Ryzyko dla konkretnych użytkowników pozostanie jednak uzależnione od trzech rzeczy: czy ich marka/model jest w TOP rankingach, czy ich region jest w TOP zagrożenia, i czy mają dodatkowe zabezpieczenia. Dla klientów z regionu Radomia, którzy mają Toyotę, Audi, Hyundai, BMW, Mercedes lub bus dostawczy, odpowiedź na pierwsze dwa pytania jest „tak" — co oznacza, że trzecie pytanie (dodatkowe zabezpieczenie) staje się krytyczne.
Patrząc na trend szerzej, 2026 i kolejne lata będą w Polsce prawdopodobnie okresem, w którym kradzieże aut staną się coraz bardziej „wyspecjalizowane" — skierowane na konkretne, wysokomarżowe cele, gdzie złodzieje inwestują w lepszy sprzęt i dłuższy czas ataku. To z kolei oznacza, że dla właścicieli popularnych modeli (Corolla, RAV4, Tucson) i dla firm z busami dostawczymi, które statystycznie pozostają głównymi celami, immobilizer CAN pozostanie jedną z najskuteczniejszych i najbardziej uzasadnionych ekonomicznie inwestycji w ochronę pojazdu. Koszt 2 499 zł netto za immobilizer CAN BORUCH IMMO (lub 3 999 zł netto za pakiet CAN + GPS) to kwota, która zwraca się już przy pierwszej próbie kradzieży, a dodatkowo daje certyfikat dla ubezpieczyciela AC, co pomaga w kwestiach polisy i może obniżyć ryzyko rażącego niedbalstwa przy ewentualnym zdarzeniu.
Podsumowując: tak, kradzieże w Polsce spadają. Nie, to nie znaczy, że możesz o nich zapomnieć — szczególnie jeśli masz Toyotę, Audi, bus dostawczy lub mieszkasz na Mazowszu. Prewencja pozostaje najtańszą formą ochrony. Więcej o immobilizerze CAN bez abonamentu, o przebiegu montażu krok po kroku i o certyfikacie dla ubezpieczyciela AC dowiesz się w osobnych artykułach.
Najczęściej zadawane pytania
Źródła
- SAMAR, „Kradzieże aut w Polsce — podsumowanie 2024 r." (TOP marek, modeli, busów dostawczych, dane regionalne, H1 2025) — samar.pl, pobrane 2026-04-11
- Komenda Główna Policji, statystyki przestępczości przeciwko mieniu — statystyka.policja.pl, pobrane 2026-04-11
- Transportowy Dozór Techniczny, homologacja E20 zabezpieczeń antykradzieżowych — tdt.gov.pl, pobrane 2026-04-11